Smak jabłkowego ciasta i zapach wiosny

Spotkałam kiedyś ludzi, którzy nie znali smaku jabłkowego ciasta ani zapachu wiosny. Mieli tylko pourywane dni, skrzywione oprawki, zawsze coś za pazuchą. Rozdawali złe uczynki jak cukierki w Halloween.

Przez moment myślałam, że właśnie taki jest świat. I rzeczywiście, ich świat taki był – mój nie musiał.

Później ktoś opowiedział mi o słońcu.

O kolorowej jesieni i początkach bez względu na dzień tygodnia. O domkach, białych meblach, złej i dobrej miłości, horyzoncie większym, niż ten za oknem i o emocjach, które mogą ze sobą tańczyć, jeśli im pozwolisz. O dobrym życiu.

Ktoś opowiada mi codziennie. Dzieci uczą mnie prostej radości – bez czytania książek o minimalizmie w życiu i chwytaniu chwil, łapię je jak wprawiony rybak okonie. Idzie mi świetnie, naprawdę.

Pomimo tego, sławne Carpie Diem nie wystarcza na rachunki, nie mebluje i nie stawia domu. Nie kupuje ubrań i nie sprząta zabawek. Carpie diem może być treścią, nie może być fundamentem.

Dlatego, pełna obaw, buduję swoje własne fundamenty. Wylewam je z głowy w prawdziwy świat. Są koślawe, nieudolne, dużo trudniejsze niż w moich myślach. Widzę bąbelki smutku, jeden po drugim, które pojawiają się na świeżym cemencie. Boję się porażki, zaangażowania i przegranej. Boję się przegranej, bo wiele razy już w życiu przegrałam. Wiele przegrałam.

Dlatego ludziom bez jabłkowego ciasta i wiosny żyję się łatwiej – oni nigdy nie chcieli wygrać, przegrali tylko raz.

 

źródło zdjęcia

Podobne posty:

Inline
Inline