Książki z motywem starego szpitala psychiatrycznego

Odkąd pamiętam książki o wiele bardziej działały na moją wyobraźnie niż filmy. Choć trudno mnie przestraszyć (lejąca się krew mnie obrzydza, nie straszy) pamiętam, że kiedyś bałam się pójść w nocy do łazienki bo… czytałam książkę o mordercy, który autentycznie mnie przeraził. Był dla mnie tak realny, że byłam pewna – czyha na mnie gdzieś na okniem.

I jeśli chodzi o straszenie – motyw starego szpitala psychiatrycznego w horrorach okropnie mnie wkurza. Jest już zresztą do bólu oklepany. Zasmuca mnie robienie z pacjentów takich szpitali wariatów, którzy mordują i albo w ogóle straszą po swojej śmierci. Dlaczego nie kręcimy filmów o szpitalach onkologicznych, gdzie łyse czaszki wyskakiwałyby z każdego kąta? Bo to niestosowne. Ale nabijać się z osób chorych psychicznie? Jak nabardziej!

Z drugiej strony jestem w stanie do jakiegoś stopnia zrozumieć lęk przed starymi szpitalami psychiatrycznymi, bo okrucieństwo z jakim traktowano niegdyś osoby chore jest… owszem, przerażające. I choć mamy XXI wiek nadal odczuć można tego konsekwencje. Niestety, zapominamy o tym, że chorzy nie są niczemu winni i niczym sobie na to nie zasłużyli. Nie są gorszej kategorii dlatego, że chorują psychicznie, a nie np. na serce czy cukrzycę.

Wracając do literatury, chciałam Wam przedstawić dwie książki z motywem szpitala psychiatrycznego – ale nie po to, żebyście mogli trochę się nastaszyć „wariatami”, ale by dać Wam cynk o historiach, choć fikcyjnych, to jednak całkiem nieźle ilustrujących to, jak wyglądało życie osób zamkniętych w szpitalach psychiatrycznych na przełomie XIX i XX wieku.

Chyba nie muszę wspominać, że nie zawsze byli to ludzie chorzy psychicznie? Oraz że, niestety, ale i Ci poważnie chorujący nie otrzymywali takiej pomocy, jaką powinni.

To, co zostawiła – Ellen Marie Wiseman

Akcja powieści toczy się dwutorowo – w 1930 i 1995 roku. W roku 1930 poznajemy Clarę, siedemnastolatkę z bogatej rodziny, która właśnie zakochała się w chłopaku z niższej warstwy społecznej. Jej rodzice są bardzo rygorystyczni, a celem jej życia zdaje się być tylko „dobre zamążpójście”. Clara trafia do szpitala psychiatrycznego wbrew swojej woli i stopniowo poznajemy jej losy w tym ośrodku.

Natomiast w roku 1995 poznajemy Izzy – również siedemnastolatkę, która właśnie rozpoczyna rok szkolny w nowej szkole i w nowej rodzinie zastępczej. Jej matka została skazana za zamordowanie ojca, a Izzy obawia się, że podobnie jak matka zapadnie na chorobę psychiczną.

Choć to mało prawdopodobne, te dwie kobiety coś połączy – jedno miejsce, Willard – stary szpital psychiatryczny, który, swoją drogą, istniał naprawdę i naprawdę został zamknięty w 1995 roku. Izzy będzie wraz ze swoją zastępczą mamą badała to miejsce w ramach pewnego projektu i pozna historię Clary. Więcej Wam nie zdradzę!

Oprócz oczywistego motywu szpitala psychiatrycznego, znajdziecie tam również wiele okazji do rozmyślań o macierzynstwie i matczynej miłości, o zbiegach okoliczności i tym, jak dziwnie może potoczyć się ludzkie życie.

 

 

Warto dodać, że autorka powieści zainspirowała się prawdziwą historią projektu, który naprawdę badał to miejsce. Po zamknięciu szpitala zostały w nim dziesiątki walizek pacjentów, którzy  już z niego nie wyszli. Współcześnie próbowano poznać historie tych ludzi na podstawie tego, co zostało w ich walizkach.

Dyskretne szaleństwo – Mindy McGinnis

Urzekła mnie okładka i przyznaję, głównie dlatego zaraz po wykupieniu abonamentu w Legimi po nią sięgnęłam.

Poznajemy Grace, która została wbrew swojej woli (podobnie jak Clara) umieszczona w szpitalu psychiatrycznym przez swojego ojca. Trudno w ogóle mówić o szpitalu, to bardziej przytułek dla niechcianych i opuszczonych przez bliskich ludzi. Choć oczywiście są tam też osoby naprawdę chorze psychicznie.

Grace nie mówi. Dzięki milczeniu zbudowała wokół siebie mur i próbuje nie dopuścić do całkowitego załamania. A ma ku temu wiele powodów – pacjenci są bowiem traktowani nieludzko.

Pewnego dnia Grace poznaje wyszkolonego frenologa (frenologia – teoria z XVIII i XIX wieku, wedle której kora mózgu była podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych – źródło) i amatora psychologii kryminalnej – doktora Thornhollow.

To on pomoże Grace wydostać się z przytułku i razem z nią zacznie zastanawiać się i „badać” (trudno mówić badaniach, to raczej obserwacje) umysły seryjnych morderców. Mamy tu więc ewidentnie wątek kryminalny – ale fajny, bo zupełnie różny od tego, co można dziś spotkać w kryminałach i thrillerach.

W ostatecznym rozrachunku powieść polubiłam. Była tak różna od tego, co znam i czytam, że zapadła mi w pamięć (a  zdarza mi się to na szczęście coraz częściej odkąd czytam bardziej świadomie). Mogę więc z czystym sumieniem polecić Wam „Dyskretne szaleństwo”.

 

A Ty, znasz książki z motywem starego szpitala psychiatrycznego? Z chęcią przeczytam coś jeszcze inspirowanego tymi miejscami więc koniecznie daj mi znać 🙂

A może znasz książki, które dzieją się współcześnie w szpitalach psychiatrycznych, tak dla kontrastu?

Inline
Inline