Książki trzymające w napięciu #2

Jak tam Wasze nerwy? Macie ochotę trochę je poszarpać dobrym thrillerem? Jeśli tak to super się składa, bo mam dla Was 3 świeżo wydane thrillery psychologiczne,  które mniej lub bardziej trzymają w napięciu.

Mam wrażenie, ze teraz thrillery psychologiczne wyskakują z każdego kąta. Nie macie wrażenia, że jest ich na rynku ostatnio bardzo dużo?

„Kobieta w oknie”
– A. J. Finn

Okładka mnie urzekła.

„Kobieta w oknie” to studium życia kobiety chorej na agorafobię. Anna od wielu miesięcy nie wychodziła z domu, straciła rodzinę, pogubiła się kompletnie. Najważniejszym punktem jej dnia stała się obserwacja sąsiadów – a wprowadziła się obok niej nowa rodzina, więc jest na co popatrzeć.

W powieści, jak przystało na thriller psychologiczny, najbardziej koncentrujemy się na przeżyciach wewnętrznych i rozmyślaniach głównej bohaterki. Pamiętajcie jednak, że to może być dla Was męczące – cały czas siedzieć w głowie bohatera. Ja to lubię, bo lubię rozkminiać w książkach aspekt psychologiczny. No i to nie tak, że w „Kobiecie w oknie” nie ma akcji, bo owszem – jest. Ale miejcie na uwadzę specyfikę tego podgatunku literatury.

Główną bohaterkę naprawdę polubiłam – choć ze strony na stronę była coraz mniej odpowiedzialna, choć z rozdziału na rozdział coraz bardziej sama sobie szkodziła. W którymś momencie zwątpiłam, czy Anna rzeczywiście widziała to, co twierdzi, że widziała.

Zwroty akcji bardzo na plus, choć częstowo domyśliłam się zakończenia. Czy polecam „Kobietę w oknie”? Tak. Głównie ze względu na nietuzinkowy pomysł bohaterki „w oknie”.

„Ta dziewczyna”
– Michelle Frances

Jeśli chodzi o oryginalność – w „Tej dziewczynie” nie ma na to szans. Spotykamy się z dość typową sytuacją; kochająca na zabój swojego syna matka i jego nowa dziewczyna. Dodajmy do tego górę pieniędzy i możemy domyślić się o co kaman.

Szczęśliwe zakończenie jest tu aż nazbyt szczęśliwe, a co za tym idzie – mało wiarygodnie. Po za tym wydaje mi się, że wystarczyłoby, że pierwsze spotkanie tych dwóch kobiet przebiegło inaczej i cała historia w ogóle by sie nie wydarzyła. 

Mamy manipulatkę, a jakże. Trochę się gubimy, bo właściwie nie wiemy kto tutaj zasługuje na większe potępienie. A mimo wszystko „ta” dziewczyna wydała mi się jakaś… przekombinowana i niespójna.

Dość sztampowa powieść. Nie znalazłam w niej nic, co mogłoby mi zaimponować, wzruszyć mnie czy szczególnie zaskoczyć. Taki tam thriller psychologiczny.

„Kredziarz”
– C. J. Tudor

Moje marcowe odkrycie! Oczywiście, trochę z oporami sięgnęłam po „Kredziarza”, bo pojawiał się wszędzie. Bardzo podobały mi się zdjęcia reklamujące tą powieść. Kiedy jednak widziałam -ątą fotografię z kredą, zaczęło to być nużące. 

Niby mamy tutaj dość ograny już scenariusz „coś złego dzieje się teraz, więc musimy cofnąć się do przeszłości”. A jednak wcale nie wiało nudą.

Nasz główny bohater jest teraz po czterdziestce. Wraca do czasów, gdy miał 12 lat i wydarzyło się coś bardzo złego, a gdzie główną rolę grała… a jakże, kreda.

Niby nic niezwykłego, prawda? A jednak, sposób snucia opowieści przez głównego bohatera naprawdę mnie urzekł. Podstarzały, uzależniony od alkoholu samotnik próbuję rozwikłać zagadkę ze swojego dzieciństwa. A sam motyw z kredą – przechodziły mnie dreszcze.

Fajnie budowane napięcie, ciekawi bohaterowie, zdecydowanie coś nie tak z psychiką Kredziarza. A zakończenie jest naprawdę zaskakujące – i to do ostatniej strony, pamiętajcie by doczytać!

A Ty, jaki thriller psychologiczny byś mi poleciła? 🙂

 

 

 

Podobne posty:

Inline
Inline