Jeszcze będziemy mogli

Jeszcze będzie czas, myślałam.
A później zabrakło nam czasu na rozmowy do rana i na noce nad jeziorem i na wspólne ogniska w sierpniowe popołudnia. Przegapiliśmy czas na bycie nieodpowiedzialnymi dzieciakami, na zabawy w ciuciubabkę z życiem, na beztroskie wagary nad brzegiem rzeki i na przyjaźnie, które mogły się nam przydarzyć.

Jeszcze będzie okazja, myślałam.
A później już żadnej okazji, by razem uciec do Francji, by po kolei przeprosić tych, co powinniśmy, by posłuchać serca, kiedy kazali posłuchać rozumu. I by posłuchać rozumu, kiedy decyzje podejmowała wódka. Umknęła nam okazja na bycie pierwszymi w niektórych sercach i by być na ostatnim miejscu w wyścigach bez celu.

Jeszcze będę mogła Cię kochać, myślałam.
A później odszedłeś. I chyba nasz czas się skończył i chyba uciekła nam nasza jedyna okazja.

Wiem, że czasami nie jest za późno, i dopóki widzę, mogę jeszcze co nieco uszyć od nowa, ale jestem zmęczona. Nie widzę żadnej nitki i nie mam siły utrzymać w dłoni igły. Jestem tak bardzo zmęczona zmarnowanym czasem, okazjami, Tobą i mną. Dlatego dziś odpoczywam. Nie wiem tylko, czy właśnie coś mi nie umyka. Czy właśnie teraz znów mi nie umykasz. 

Podobne posty:

Inline
Inline