Kategoria

piszę

Po raz pierwszy jestem chyba wdzięczna. Za całe gówno które mnie spotkało, za wszystkich fałszywych przyjaciół, za wszystkie rozczarowania i walki, które musiałam stoczyć.

Ukształtowały mnie. Sprawiły, że jestem taka, jaka jestem i chyba nawet siebie lubię. Patrzę na tą laskę w lustrze i myślę sobie „sporo przeszłaś” – nie wstydź się tego.

Nie oddawaj swojego życia w całości. Nie oddawaj całej siebie. Wiem, że jesteś go pewna. Wiem, że ufasz tej miłości. Wiem, że nie bierzesz pod uwagę innego scenariusza niż biała suknia i wesele na setkę gości.

Ale zawsze trzeba zostawić coś tylko dla siebie, choćbyś nie wiem jak rozpaczliwie go kochała. Nie możesz oddawać wszystkich swoich spraw, nie możesz stawiać go w centrum własnego wszechświata, nie możesz beznadziejnie się od niego uzależniać.

Zawsze musisz mieć choćby skrawek własnego świata. Na wypadek gdyby nie wyszło. Na okoliczność, gdy zostaniesz sama. Albo choćby po to, by nie zwariować, kiedy on nie dzwoni albo wyjeżdża służbowo. Nie zapominaj o sobie. Nie jesteście jedną osobą, musicie nauczyć się funkcjonować razem i osobno.

Nawet jeśli włożysz białą suknię, nie możesz nim żyć, nie poświęcaj siebie i swoich ambicji, zainteresowań, celów i tajemnic. Zawsze zostaw sobie miejsce, do którego tylko ty będziesz miała klucz.

To nie jest złe, to nie jest zdrada, to nie jest egoizm. To zdrowe podejście do bycia z drugim człowiekiem.

Chciałam Wam dziś opowiedzieć pewną historię.

Kilka lat temu pisałam bloga, m.in. o tym, jak mój chłopak pił. Zrobiło się wtedy trochę zamieszania, czytało mnie sporo osób… Zakończyłam to tak szybko, jak szybko się zaczęło (a jak często bywa – bum zrobił jeden tekst a później poszła lawina).

Jakiś czas później zaczepiła mnie na ulicy pewna starsza kobieta (mieszkam w trochę większej wsi wiec wszyscy mniej więcej się znamy) i rozpłakała się. Opowiedziała mi o tym, że też żyła z pijącym partnerem i że moje teksty ją bardzo poruszyły. Ta pani dużo czyta, należy do klubu książki w naszej gminie – ogólnie bardzo zaangażowana czytelniczka.

Mówiła mi o napisaniu książki. W tamtym okresie właśnie o tym myślałam, choć nie wiedziałam jak jest to dla mnie trudne – złożyć wszystko w całość.

Próbowałam wiele razy i zawsze w końcu dochodzę do takich wniosków:
– „tu nie ma żadnej akcji, flaki z olejem”
– „nie umiem tego złożyć w sensowną całość”
– „nie umiem pisać „długo”, jestem tylko od kilka akapitowych tekstów”
– „to wszystko jest bez sensu, nie nadaję się”

Ostatnio (minęło 3 lata od poprzedniego spotkania) starsza pani spotkała mnie w aptece i zapytała o to, „kiedy będzie ta książka”, bo ona nie może się doczekać i ma coraz mniej czasu – chociaż jest w kwiecie wieku moim zdaniem.

Ale wiecie co zrobiłam? Zaczęłam pisać od początku. Tę powieść. Dla niej. Dla jednego czytelnika. I nie czuję już takiej presji. Pewnie, martwię sie, czy jej się spodoba, czy zrozumie… ale to mega motywacja by napisać i wydać ten jeden egzemplarz.

A o czym będzie powieść?

O miłości. O trudnej, skomplikowanej miłości. O współuzależnieniu, depresji i postępującym nałogu. O nadziei i beznadziei, o wzlotach i upadkach. W koncu – o tym jak to jest kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie.

Dzięki kochani, jeśli doczytaliście do końca. Czułam, że chce właśnie tutaj opowiedzieć historię o starszej pani dzięki której otworzyłam Worda na dłużej niż kilka akapitów.

Chciałam się uporządkować. Jak szufladę, do której wrzuca się wszystkie szpargały, które nie mają swojego miejsca. Ale to na nic, za kilka miesięcy znów pełna będę niedomówień, lęków, niedotrzymanych postanowień. Znów zapełnię się rozczarowaniami, przykrymi skutkami i scenariuszami tragedii.

Dlatego nie będę się porządkować. Zamiast tego muszę znaleźć miejsce dla każdego tego szpargału.

Dla każdego pospiesznego pocałunku, z którym nie wiem co zrobić. Dla każdego smutku, który się do mnie przypałęta jak niechciany kot. Dla każdej niepewności, która zbudzi mnie o świcie. Dla każdego szczegółu, który niepotrzebnie mnie zapełnia aż nie mam miejsca dla samej siebie.

Właśnie to zrobię. Poszukam dla nich miejsca.

Inline
Inline