Autor

Paula

mama, studentka psychologii, mol książkowy, miłośniczka thrillerów zakochana w kawie i ładnych słowach

obraziłam się na Wielkie Słowa
nie przechodzą mi ani przez usta
ani przez klawiaturę

tyle już ich miałam
o różnych kształtach i kolorach,
różniej fakturze, smaku, dotyku, prawdopodobieństwie

że mogłabym nimi
wypychać poduszki i głowę
bez końca pleść z nich swoje życie

ale obraziłam się na Wielkie Słowa
z różą w pakiecie
do kompletu z cichym
przepraszam

bez Ciebie w tym wszystkim
są tylko

czekiem
bez
pokrycia

Wiesz co?

Sama w sobie zgubiłam się tak bardzo, że wszystkie słowa wysypały mi się na podłogę, a ja nie mogę ich pozbierać. Nie mogę się pozbierać. Tyle chujowych zdarzeń w moim życiu przeskoczyłam jak kałużę, że kiedy nagle przydarza mi się coś dobrego, zamykam się w szafie. Bo nuż to wcale nie będzie dobre? W szafie jest przecież bezpiecznie.

Żartuję.

I robię to zawsze, kiedy sytuacja wymyka mi się spod kontroli. A spod kontroli wymykają się

Jego ramiona, w których znów się chowam,
Jego oczy, w których odbijam się lepsza,
moje paznokcie na jego plecach,
moje uśmiechy, których wcale nie chcę mieć na samą myśl,
nasze postanowienia, których nie chcę, ale szyję skrupulatnie
jego,
moje,
nasze

Właśnie tego słowa nie mogę uwiązać na smyczy, właśnie ono zakrada się do mnie wieczorami i pruje do ostatniej nitki wszystkie moje przyrzeczenia. To ono tak bardzo mnie przeraża, wiesz?

przez nieuwagę
wplotłam się w Twoje ramiona
dotknęłam szyi
i zostałam w głowie

przez przypadek
czekam na telefon
i odbieram po pierwszym sygnale

mimochodem planuję sierpniowe wieczory
o zapachu czereśni i Twojego uśmiechu

tylko zapominam powiedzieć na głos
to wszystko
co ty mówisz z pewnością w głosie

czy robisz to przez
nieuwagę
przypadek
pomyłkę

czy mówisz to
naprawdę?

Inline
Inline