Autor

Paula

mama, studentka psychologii, mol książkowy, miłośniczka thrillerów zakochana w kawie i ładnych słowach

Można zgorzknieć. Stać się nieufnym, podejrzliwym, cynicznym i szyderczym. Cierpkim jak agrest i sarkastycznym jak niektóre rysunki na fejsie.

Ale można też stać się lepszym człowiekiem, tak myślę. Bardziej wyrozumiałym, bardziej empatycznym, spokojniejszym i o wiele cierpliwszym. Jakby wszystkie chujowe rzeczy, które cię spotkały, wyszlifowały cię jak diament. Nie żebyś był diamentem, nie o to chodzi. Chodzi o to, że pomimo syfu, który cię spotkał, nadal wierzysz w ludzi i w dobro. Jakby rozdawanie dobrych uczynków zaklejało jak plaster wszystkie Twoje skaleczenia. Pomagało mimo wszystko widzieć w ludziach dobre rzeczy, ufać po raz kolejny mimo dupy, która tyle razy się potłukła.

Nawet jeśli okrzykną Cię naiwniaczką. Nawet jeśli dostaniesz po łapach za to, że wyciągnęłaś do kogoś pomocną dłoń. Wolę pomóc stu osobom, które na to nie zasłużyły niż przegapić tą jedną, która naprawdę potrzebuje pomocy.

Chyba wolę znów mieć potłuczone serce, niż nie mieć go wcale.
Niż zgorzknieć.

obraziłam się na Wielkie Słowa
nie przechodzą mi ani przez usta
ani przez klawiaturę

tyle już ich miałam
o różnych kształtach i kolorach,
różniej fakturze, smaku, dotyku, prawdopodobieństwie

że mogłabym nimi
wypychać poduszki i głowę
bez końca pleść z nich swoje życie

ale obraziłam się na Wielkie Słowa
z różą w pakiecie
do kompletu z cichym
przepraszam

bez Ciebie w tym wszystkim
są tylko

czekiem
bez
pokrycia

Wiesz co?

Sama w sobie zgubiłam się tak bardzo, że wszystkie słowa wysypały mi się na podłogę, a ja nie mogę ich pozbierać. Nie mogę się pozbierać. Tyle chujowych zdarzeń w moim życiu przeskoczyłam jak kałużę, że kiedy nagle przydarza mi się coś dobrego, zamykam się w szafie. Bo nuż to wcale nie będzie dobre? W szafie jest przecież bezpiecznie.

Żartuję.

I robię to zawsze, kiedy sytuacja wymyka mi się spod kontroli. A spod kontroli wymykają się

Jego ramiona, w których znów się chowam,
Jego oczy, w których odbijam się lepsza,
moje paznokcie na jego plecach,
moje uśmiechy, których wcale nie chcę mieć na samą myśl,
nasze postanowienia, których nie chcę, ale szyję skrupulatnie
jego,
moje,
nasze

Właśnie tego słowa nie mogę uwiązać na smyczy, właśnie ono zakrada się do mnie wieczorami i pruje do ostatniej nitki wszystkie moje przyrzeczenia. To ono tak bardzo mnie przeraża, wiesz?

Inline
Inline