O starszej pani dla której piszę powieść

Chciałam Wam dziś opowiedzieć pewną historię.

Kilka lat temu pisałam bloga, m.in. o tym, jak mój chłopak pił. Zrobiło się wtedy trochę zamieszania, czytało mnie sporo osób… Zakończyłam to tak szybko, jak szybko się zaczęło (a jak często bywa – bum zrobił jeden tekst a później poszła lawina).

Jakiś czas później zaczepiła mnie na ulicy pewna starsza kobieta (mieszkam w trochę większej wsi wiec wszyscy mniej więcej się znamy) i rozpłakała się. Opowiedziała mi o tym, że też żyła z pijącym partnerem i że moje teksty ją bardzo poruszyły. Ta pani dużo czyta, należy do klubu książki w naszej gminie – ogólnie bardzo zaangażowana czytelniczka.

Mówiła mi o napisaniu książki. W tamtym okresie właśnie o tym myślałam, choć nie wiedziałam jak jest to dla mnie trudne – złożyć wszystko w całość.

Próbowałam wiele razy i zawsze w końcu dochodzę do takich wniosków:
– „tu nie ma żadnej akcji, flaki z olejem”
– „nie umiem tego złożyć w sensowną całość”
– „nie umiem pisać „długo”, jestem tylko od kilka akapitowych tekstów”
– „to wszystko jest bez sensu, nie nadaję się”

Ostatnio (minęło 3 lata od poprzedniego spotkania) starsza pani spotkała mnie w aptece i zapytała o to, „kiedy będzie ta książka”, bo ona nie może się doczekać i ma coraz mniej czasu – chociaż jest w kwiecie wieku moim zdaniem.

Ale wiecie co zrobiłam? Zaczęłam pisać od początku. Tę powieść. Dla niej. Dla jednego czytelnika. I nie czuję już takiej presji. Pewnie, martwię sie, czy jej się spodoba, czy zrozumie… ale to mega motywacja by napisać i wydać ten jeden egzemplarz.

A o czym będzie powieść?

O miłości. O trudnej, skomplikowanej miłości. O współuzależnieniu, depresji i postępującym nałogu. O nadziei i beznadziei, o wzlotach i upadkach. W koncu – o tym jak to jest kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie.

Dzięki kochani, jeśli doczytaliście do końca. Czułam, że chce właśnie tutaj opowiedzieć historię o starszej pani dzięki której otworzyłam Worda na dłużej niż kilka akapitów.

Inline
Inline