Sen

Cały byłeś ciepły, łagodny, spokojny, o zapachu kawy. Wróciłeś jak zgubiony, ulubiony tusz do rzęs.

Nie, nie kupiłam nowego. Witaj kochanie.

Rozsiałeś się w mojej głowie i skórze. A ja wciąż i wciąż nie mogłam się nasycić. Zaciągałam się Tobą głęboko w płuca, wsmarowywałam w Ciebie swój zapach jak porzucony kot. Nie rozumiałeś. Dlaczego jesteś taka drobna, myszko? Coś się stało? Dlaczego tak bardzo schudłaś odkąd widzieliśmy się ostatni raz? Nie mogę się nawet z Tobą kochać.

A może powiedział, że nie może mnie kochać?

Może jednak nie wrócił tak po prostu, może ten uśmiech nie był dla mnie. Może pamiętał co zrobiłam. Bo budzik nie zapomniał, wdarł się do mojej głowy punktualnie kwadrans po szóstej. Wtedy dotarło do mnie, że to był tylko sen.

Podobne posty:

Inline
Inline