Niektóre rzeczy się nie zmieniają

Spotykamy się po miesiącach milczenia, nie-widzenia, nie-do-zobaczenia. Jesteś jednak do zobaczenia, i ja jestem. Tłum wokół mnie sprawia, że znów robi mi się nieswojo. Trzymam malutką, pulchniutką rączkę, próbuję się rozluźnić choć i tak nerwowo szukam Twojej rudej głowy.

Czuję ulgę, gdy w końcu stoję obok Ciebie. Malutka rączka pozwala mi odetchnąć, palimy. Zdaje się, że kolejka do Młodej Pary nie drgnęła nawet na krok. Ty też czujesz te wszystkie spojrzenia? Och, ta paranoja.

Nie wiem dlaczego sądziłam, że jesteś już kimś innym, że nie istniejesz. Może jesteś inna, ja też z kolekcjonowania pijanych dni zaczęłam kolekcjonować dni pełne dzieci i placów zabaw. Choć znów noszę blond, znów zakładam włosy za lewe ucho, jak na naszych zdjęciach z tamtego lata. Ale przecież nie o tym chciałam.

Wypijamy zdrowie, Twoje, moje, może kobiety w białej sukni. Pięknie wygląda, co? Dopiero przecież biegałyśmy wokół trzepaka, dopiero rozbijałyście namioty – ja nie mogłam, by byłam młodsza. Pamiętasz? Teraz wśród nas najmłodszy jest mój syn. Cholera, tyle czasu jak jeden dzień. Już rozumiem to śmieszne powiedzenie naszych rodziców.

– Poznałaś kogoś?

Naprawdę minęło w chuj skoro o to pytasz. Nie popełnia się samobójstwa dwa razy. Jestem sentymentalna jak ciotka z Gdyni, może dlatego wciąż gra mi ta melodia w głowie;

– Niektóre rzeczy się nie zmieniają. – chichoczę w ubikacji, nie mogę odpalić Ci papierosa, znów mówię za głośno.

Niektóre się zmieniają, bo jestem trzeźwa, kulturalnie wracam do domu, mam przy sobie 20 kilo szczęścia, a kiedyś przecież tylko całe-nic. Fajnie Cię znaleźć chociaż na chwilę. Istniejesz, choć pewnie inna. Nie przestawię ani Twojego, ani mojego życia, dlatego łapię Cię i znów zamykam w pamięci, bo nie można iść samemu. Chociaż w głowię musze mieć kogoś dobrego.

Poprawiny pozwalają poprawić naszą rozmowę. Po raz pierwszy mówię komuś o decyzji, która dojrzała we mnie jak słodkie jabłko. Nie ma chyba nikogo, kto lepiej rozumiałby moją miłość do niego, kto byłby świadkiem początku i wszystkich następnych akapitów. Ominęły Cię całe rozdziały, ale czy to ważne, jeśli były wciąż o tym samym?

Wylazłyśmy z tego, za co w tamto lato można by z pewnością nas pokroić. Mnie pokrojono, Ciebie na szczęście nie, chyba nie – a może? Nie pytam, wiem że ja swoje wygrzebuję z jego rąk, biorę całe dla siebie.

– Ale wiesz, to przerażające, ja nadal jestem tą głupią osiemnastką co wtedy.
Jakby w tej, hmm, kwestii czas się zatrzymał. No, tyle, że pozbyłam się…

– Paula, ciszej!
– No, ale wiesz o czym mówię?
– Wiem. – rumienisz się.
– A Ty poznałaś kogoś, tak?
– No chyba.

A więc niektóre rzeczy się zmieniają.

Podobne posty:

Inline
Inline