Archiwum miesiąca

Luty 2018

Najczęstszym zwrotem, który wypowiadam do swojego syna, zaraz po „Nie wolno” i „Przestań”, jest „i tak Cię kocham”.

Kiedy brudzi mi ściany plakatówkami, kiedy ucieka mi z placu zabaw, kiedy nazywa mnie „głupią mamą”, w końcu – kiedy sadzam go do kąta, a on żałośnie zawodzi, mówię: „jestem na Ciebie zła, ale i tak Cię kocham”.

Panicznie boję się tego, że nauczę go miłości warunkowej. A przecież właśnie to sama sobie robię codziennie. Nieustannie jestem na warunkowym.

Na początku miałam żal o moje dzieciństwo i dorastanie, bo ewidentnie ktoś spaprał robotę. Bo może gdzieś po drodze spaprałam ją sama. I że to już tak definitywnie, nieodwracalnie, amen. Dlatego to rozkminiałam – przy okazji obsesji dobrych ocen – nie chcecie wiedzieć, jak czułam się przy pierwszych w życiu trójach i dwójach w liceum. Siedziałam i ryczałam, a dziewczyny próbowały mi wytłumaczyć, że to, jaką mam średnią nie określa mnie jako osoby. Brzmi śmiesznie? Dziś takie jest, wiem – ale wtedy nie było.

Wiele rzeczy sobie wytłumaczyłam i zrozumiałam, ale poznawanie samej siebie to żmudny proces. Rozkładasz i składasz się wciąż od nowa, pytasz i nie znajdujesz odpowiedzi, szukasz po omacku, gubisz się w niewiadomych. Ale i tak nigdy nie masz dosyć.

Kalkuluję, ile czasu zajmie droga na dworzec, powrót do domu, włączenie komputera (z laptopa stał się stacjonarny, #boli) i skasowanie kompletnie wszystko – począwszy oczywiście od wszystkich blogów, jakie kiedykolwiek założyłam (a było tego więcej niż w chuj), zakończywszy na wszystkich możliwych profilówkach (których też było sporo, jeśli nie więcej od owych blogasków).

co za obciach/co za obciach/co za obciach/co za obciach/co ja sobie…

A najśmieszniejsze w tej tragikomedii jest to, że najpierw powinnam zapytać „KTÓREGO mojego bloga” czytałaś. Bo one mi jakoś tak pączkują, ja je kasuje, zakładam, kasuje, zrywam definitywnie, kocham od nowa. Wiem, że to dziecinne, że to idealny przykład labilności emocjonalnej – a może labilności blogowej; może nawet takie pojęcie już istnieje, nie jestem na bieżąco w trendach, sic.

rozczarowanie
drapie mnie w gardło
więc niewiele mówię

jakoś tak ostatnio
rozmawiamy
tylko przecinkami

przez przypadek
nie dzwonisz
i nie odbierasz

ja zapominam
się pogniewać
i pogodzić
smutek mi się wlewa
do każdej przegródki
w głowie

więc rozlewam kawę kiedy
jesteśmy w tym samym pokoju
osobno

Ciebie niepokoi
ta małomówność
ta rozlana kawa

mnie niepokoi to
że

jakoś ostatnio nam
nie po myśli

być razem

 

 

źródło zdjęcia

Inline
Inline