Czas na nowe, ładne rzeczy! Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi – ładne rzeczy to właśnie ładne rzeczy, którymi chcę się dzielić. Takie jakby podsumowania tego, co mi sie aktualnie podoba (tak, #jakbymbyłapępkiemświata).

Zainteresowanych odsyłam do Ładnych rzeczy #1 

Dziś mam dla Was serial, książkę i małe wyzwanie. Serial wcale nie taki najnowszy, bo odkryłam go kilka miesięcy temu i musiałam okrutnie porzucić na rzecz sesji. A po sesji zaczęłam czytać jak opętana i …dopiero po miesiącu od ostatniego egzaminu, wracam do niego z pokorną miną.

Boże, czy ja własnie napisałam, że od ostatniego egzaminu minął już MIESIĄĆ? MIE-SIĄĆ! Dlaczego lato tak szybko spierdala?

Wracając do ładnych rzeczy. I ładnego słownictwa. Przed Wami…

serial: Bates Motel!

Inspirowany, jak może już się domyśliliście, „Psychozą”. Mamy matkę, syna, hotel i dom nieodpodal. Nawet są strome schody, wiecie, te prowadzące do domu. Brrrr!

Wcale nie szukałam strasznego serialu. Większość horrorów jest dla mnie pozbawiona logiki i po prostu pokazuje krojenie mięsa. Dawno już coś mnie przestraszyło, serio. Wiadomo, jak się ogląda z chłopakiem to niby „och, och, boję się iść sama siku”. Ale tak naprawdę, ostatnio przestraszyła mnie teksańska masakra. Miałam wtedy 13 lat.

Ale do rzeczy. Bates Motel mnie nie przeraża, ale niepokoi – a to już coś, jeśli chodzi o serial czy film. Mam problem z oglądaniem filmów, ale to sprawa na inny tekst. Boże, dlaczego ja nie mogę dość do sedna! A już 200 słów za mną.

Ehm.

Tak więc, Norma i jej syn, Norman, przeprowadzają się do domku z ilustracji powyżej. Mają otworzyć hotel, który stoi nieopodal – zaniedbany, stary, z tajemnicami.

Zanim jednak do tego dochodzi, już co nie co się porobi – serio, serio. Na początku miałam mieszane uczucia – Chryste, oni przy obiedzie muszą rozmawiać o tym, kto kogo dzisiaj zabił albo gdzie znalazł trupa, pomyślałam. No, ale nie było tak źle.

Nie mówiąc o tym, że prawie bolał mnie widok brata Normana. Żywię do niego jakieś niezdrowe uczucia. A już napewno niezdrowe dla 23latki (13latce by uszło).

I uwaga; to serial z typu tych, że jeśli chcesz skończyć oglądać – wyłącz w połowie, nie czekaj na koniec odcinka, bo NIE-DA-SIĘ-PRZESTAĆ-WŁĄCZAĆ-KOLEJNEGO. Oczywiście dlatego, że ucinają w mega ciekawym momencie – aż włosy stają dęba.

wydarzenie: SIERPIEŃ MIESIĄCEM PISANIA na Lubimy pisać

 

Wyzwanie zorganizowane trochę bez przygotowania, trochę za późno – ale przecież nie we wszystkim chodzi o formę i profesjonalizm. W tym przypadku chciałam, żebyśmy razem z Lubikami na fejsowej grupie zmobilizowali się do pisania w sierpniu. Z osobami chętnymi jestem też w kontakcie e-mailowym. Tutaj możesz się zapisać 🙂

LUBIMY PISAĆ | sierpniowe wyzwanie pisarskie

Więcej o wyzwaniu dowiesz się tutaj.

Please wait...

Super, że jesteś. Sprawdź emaila 🙂

 

Postanowiliśmy sprawdzać się co tydzień (dobra, ja sprawdzam #ktośmusi). Na grupie publikujemy swój plan z hasztagiem #mójplannasierpień. Możesz się przyłączyć!

Książka: Zabójcza prawda – Lisa Unger

Pisałam już o niej przy okazji przeglądu książkowego z thrillerami. A jednak, postanowiłam wspomnieć o niej raz jeszcze, bo zakochałam się w niej. Nie, nie w fabule, nie w zwrotach akcji. W bohaterce – w tym, że jest pisarką, w jej metaforach, myślach, sposobie pisania i bycia. W jej chorobliwej potrzebie odpowiadania na każde „dlaczego”.

Zrobiłabym to samo, co ona, choć z odrobinę innych powodów – pragnęłabym pewnie czegoś innego, bardziej naiwnego. Nieważne. Ważne, że znów, po „Najdroższej” Wandy Żółcińskiej, znalazłam coś, co tak miło mnie zainspirowało.

 

I byłoby na tyle! Połechtałam swoje ego, jak przystało na blogera narzuciłam swóje zdanie, dałam Wam znać, co u mnie ładnego ostatnio. A Ty? Jakie ładne rzeczy ostatnio obczaiłaś? <3 

 

 

 

  • Iwona Gogulska

    Ja ostatnio znalazłam fajną aplikację do nauki języka angielskiego 🙂

    • Ooo, jak się nazywa? 🙂

      • Iwona Gogulska

        Duolingo. Ponoć znana, ale ja wcześniej w ogólnie nie interesowałam się tym tematem, bo jakoś nigdy nie było czasu. Przypadkiem mi znajomi polecili. Na razie się sprawdza, bo przynajmniej nie zapomina się tego języka 🙂

  • To wyzwanie to naprawdę ciekawa rzecz, chętnie się podejmę we wrześniu 🙂 Oprócz nowych książek, nie ciekawego nie znalazłam 😉

    • Właśnie tak myślę, że można by je też pociągnąć we wrześniu, może w zmienionej formie, ale coś będę działać 🙂

  • Angelika Ziętek

    Ja ostatnio znalazłam fajna aplikacje do analizy składów 🙂